Żywność

Można mieć wątpliwości, czy istniał w ogóle czas, kiedy ludzkość żyła w cudownych ogrodach Edenu, zrywając owoc tu i ówdzie: ludzki przewód pokarmowy, być może, nie miał nigdy łatwego życia. Zamiast tego był zapewne poddawany próbom i błędom i musiał stale przyjmować dobre i złe, pożyteczne i szkodliwe. Niezliczeni i nieopiewani bohaterowie przeszłości, jęcząc w bólach, ogłaszali dokoła, że wilcze jagody, lulek czarny, dziki hiacynt, dzwonek, muchomor, tojad mordownik, korzenie tawuły wodnej, korzenie szaleju, owoc cisu, liście bluszczu i świeży zawilec nie nadają się do jedzenia. Inni bohaterowie, po zjedzeniu chciwie chrząstki jakiegoś świeżo’ upolowanego zwierzęcia, wpadli zapewne na pomysł pieczenia lub gotowania żywności w celu zwiększenia jej slrawności. Jeszcze inni, prawdopodobnie, zdali sobie sprawę 7. możliwości zmiękczenia żywności za pomocą duszenia w gorącym tłuszczu.

Można podejrzewać, że nasi przodkowie nie byliby zachwyceni nudnym codziennym zbieraniem owoców, nawet gdyby raj pozostawiony im w darze był całkowicie pozbawiony wszelkich trucizn. Z jednej strony prawie każda grupa plemienna na świecie znała sposób wytwarzania alkoholu, z drugiej – niewiele ludzi zadowala się zbieraniem owoców i orzechów: większość preparuje żywność, sieka ją, magazynuje, konserwuje, dodaje aromatów i przypraw oraz pozwala jej gnić w określonym stopniu. Ludzie żądają różnorodności, rzeczy egzotycznych i rzadkich, mocnych, o bogatych smakach.

Przewód pokarmowy człowieka, wyposażony znakomicie w enzymy, musiał po prostu dawać sobie radę z bardzo niejednolitym asortymentem artykułów posyłanych kęsami przez przełyk do żołądka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *