Promieniowanie jonizujące

Około r. 1920 zwiększająca się liczba ofiar promieniowania ze zniszczeniami palców dłoni i stóp i ze zmianami nowotworowymi powoduje wzrost zaniepokojenia, choć nie rozumiano działania promieni. Lord Rutherford skupił dookoła siebie zespół wybitnych naukowców w Cambridge, lecz nawet on nie widział przyszłości dla energii atomowej, którą zaczęli wyzwalać jego współpracownicy. W okresie międzywojennym rozbijano atomy i zamieniano je na inne, wyłącznie na skalę laboratoryjną, i chyba nikt nie wyobrażał sobie niedalekiej masakry nuklearnej ani nagłego rozkwitu promieniowania wytworzonego przez człowieka. Zalecano ludziom picie wód radioaktywnych, zegary i zegarki jarzyły się na skutek stosowania farb o wysokiej radioaktywności, a dziewczęta zajęte malowaniem tarcz zegarków ułatwiały sobie pracę zwilżając pędzelki językiem. Stosowano promienie X w celu usunięcia nadmiernej ilości włosów, osiągając nie tylko zamierzony efekt, lecz także zwiększenie częstości zachorowań na nowotwory. (Ostatni tego rodzaju aparat depilacyjny był czynny w Stanach Zjednoczonych do r. 1949). Używano aparatów rentgenowskich w sklepach z obuwiem, aby ułatwić dzieciom mierzenie butów, wykonywano rutynowo badania rentgenowskie u kobiet ciężarnych. Nikt się specjalnie nie przejmował „maksymalnymi dopuszczalnymi dawkami”, jeszcze nie przyszedł na to czas.

W sierpniu 1939 Albert Einstein napisał do prezydenta Roosevelta słynny list, w którym ostrzegał go przed możliwościami energii jądrowej. Opracowano projekt Manhattan mający za zadanie wykorzystanie energii nuklearnej i pod koniec r. 1942 nie używany teren zabaw sportowych w Chicago stał się miejscem, na którym człowiek po raz pierwszy wywołał jądrową reakcję łańcuchową. Pochodzący z Wioch Enrico Fermi obserwował dojście stosu uranowego do stanu krytycznego, podczas gdy atom po atomie uranu ulegał rozszczepieniu z pozostawieniem radioaktywnych produktów rozpadu. Pierwsza reakcja atomowa była bardzo starannie obserwowana i kontrolowana: później, raz w New Mexico w lipcu 1945 i dwukrotnie ponad Japonią w sierpniu tego samego roku puszczono luzem reakcje łańcuchowe. Spowodowało to gwałtowne rozrzucenie produktów rozpadu na ziemi i w atmosferze. 80% ofiar Hiroszimy i Nagasaki zginęło od siły wybuchu i wytworzonego ciepła, a więc w dość podobny sposób jak miliony, które od czasu rozpowszechnienia środków wybuchowych zginęły od ciepła i wybuchu, lecz pozostałe 20% zginęło w całkiem nowy sposób – od promieniowania jonizującego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *