Głuchota cz. III

W r. 1965 doniesiono w Kanadzie o nowym przyrządzie do badania głuchoty u dzieci w ciągu pierwszego tygodnia ich życia. Opracowanie takiego urządzenia jest wynikiem wzrastającego nacisku na bardzo wczesne wykrywanie upośledzenia słuchu, gdyż dziecko od dnia urodzenia zaczyna zauważać dźwięki i nie ma sensu z tym zwlekać. Głuche dziecko powinno być zaopatrzone w aparat słuchowy przed ukończeniem pierwszego roku życia, jeśli ma zacząć poprawnie mówić. Zakładano już takie aparaty dzieciom trzymiesięcznym.

Lekceważenie prawa dziecka do opanowania mowy i dopuszczanie do głuchoniemoty było w przeszłości regułą. Francuska specjalistka od zaburzeń mowy Suzanne de Parrel pisała: „samo używanie określenia głuchoniemy jest sprzeczne z sumieniem. Słowo to powinno zostać wykluczone ze słowników lekarskich i nauczycielskich. Prawdziwa niemota jest objawem afazji, a więc uszkodzenia mózgu… Głusi nie są niemymi i bardzo niewielu głuchych jest całkowicie pozbawionych szczątkowego słuchu”. Zalecała ona rozpoczynanie leczniczych ćwiczeń wychowawczych u głuchego dziecka w wieku 8 miesięcy. Dzieci na ogół później zaczynają mówić, ale przedtem przysłuchują się, wydają dźwięki i dużo wcześniej przygotowują się do mówienia. Pomijając wyjątki (jednym z nich jest Einstein, który zaczął mówić dopiero w wieku czterech lat), jeśli dziecko nie mówi w wieku 2 lat, to albo jest niedorozwinięte, albo głuche. Z całą pewnością należy badać słuch u dzieci późno zaczynających mówić, gdyż upośledzenie słyszenia dźwięków o wysokiej częstotliwości jest jedną z głównych przyczyn opóźnionego pojawiania się mowy. Zdolność słyszenia łoskotów, radia czy kroków nie wyklucza obecności pewnych postaci głuchoty, co może mieć decydujące znaczenie, jeśli chodzi o nabycie umiejętności prawidłowej mowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *