Głuchota cz. II

Pierwszymi aparatami słuchowymi były trąbki uszne, dające zysk około 20 decybeli, w obecnym stuleciu ukazały się elektryczne aparaty pomocnicze, radykalnie ulepszone najpierw przez lampę katodową, a później przez tranzystor. Wszystkie te urządzenia nie osiągają zdolności wybiórczej ucha ludzkiego, mającego skłonność słyszenia tego, co chce słyszeć: bez takiej selekcji otoczenie staje się niewiarygodnie hałaśliwe i chrypiące.

W Wielkiej Brytanii nie ma obowiązku rejestracji głuchoty, toteż nie istnieje rejestr wykazujący dokładnie liczbę ludzi głuchych. Przed wprowadzeniem Społecznej Służby Zdrowia, po zakończeniu ostatniej wojny sporządzono Wykaz Chorób w celu oceny rozmiarów różnych problemów społecznych, między innymi głuchoty. Liczbę ludzi głuchych w różnym stopniu oceniono na prawie 2 miliony, większość z nich, tj. 1 650 000, należała do osób o przytępionym słuchu, a połowa tej większości miała trudności w rozumieniu normalnej mowy bez aparatów pomocniczych. Mniejszość stanowiąca trudniejszy problem obejmowała 70 000 zupełnie głuchych na normalną mowę (chociaż niektórzy z nich rozumieli mowę specjalną wspomaganą nadmiernymi ruchami warg, opracowaną w tym celu), 30 000 całkowicie głuchych oraz 15 000 głuchoniemych. Tak więc w tym okresie ubyło w Wielkiej Brytanii 115 000 prawie całkiem głuchych i około 14 razy tyle cierpiących na mniej ciężkie upośledzenie słuchu. Dla Stanów Zjednoczonych cytuje się zwykle cyfrę 4 000 000 głuchych obustronnie, oprócz tego 2 500 000 głuchych na jedno ucho.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *