Doświadczenia w celu wykrycia stopnia szkodliwości

Tak też powinno być. Prawie nic nie jest wiadome o skutkach promieniowania zarówno z punktu widzenia genetycznego – odnośnie, do przyszłych pokoleń, jak i somatycznego – odnośnie do obecnego pokolenia. Niektórzy wyolbrzymiają niebezpieczeństwa, inni je pomniejszają. Time pisał, że ,,prawie w każdym sporze dotyczącym opadów radioaktywnych i przypuszczalnego ryzyka można po obu stronach znaleźć naukowców cieszących się jednakowo wielkim autorytetem1′. Pomimo braku ścisłych danych, a może właśnie ze względu na ów brak więcej zmartwienia powodują ewentualne skutki genetyczne niż somatyczne. Z genetycznego punktu widzenia nie ma dawek bezpiecznych, ponieważ prawdopodobnie każda ilość promieniowania zwiększa ilość mutacji, tych nieodwracalnych zmian, pomiędzy jednym a drugim pokoleniem, zaś prawie wszystkie mutacje będą należeć do szkodliwych. Tę nieuniknioną szkodliwość J.B.S. Haldane przyrównał kiedyś do usiłowania naprawienia zegarka w prymitywny sposób. Jeśli weźmiesz źle chodzący zegarek i szturchniesz palcem w jego mechanizm, to zabieg ten może przypadkowo usunąć wadę, lecz znacznie większe jest prawdopodobieństwo, że się tak nie stanie. Podobnie jest z mutacjami – są prawie zawsze szkodliwe: większość jest następstwem promieniowania – a więc promieniowanie jest szkodliwe.

Dla wykrycia stopnia szkodliwości wykonuje się doświadczenia długoterminowe. W Los Alamos na przykład poddano dawce 200 radów promieniowania gamma (co mniej więcej odpowiada bezpośredniej dawce pani Job i jest o około 5 000 razy więcej niż dawka przeciętna ze źródeł naturalnych) grupę myszy i pozwolono im rozmnażać się. W r. 1967 mysia kolonia miała 9 lat i wytworzyła 44 pokolenia. Widoczne były dwa elekty – jeden korzystny, drugi niekorzystny: na jeden miot przypadało mniej potomstwa, za to w czasie życia samiczki więcej było miotów. W sumie rezultat był identyczny, jak u myszy z nie naświetlanej grupy kontrolnej, stąd też wzrasta przeświadczenie, że śmierć genetyczną populacji ssaków może sprowadzić dopiero ilość promieniowania wystarczająca do wywołania całkowitej sterylizacji. W przeszłości istniała obawa przed pojawieniem się w napromienionym świecie dużych ilości potworności genetycznych, które w końcu doprowadzą do uniemożliwienia rozmnażania się. Nie negując różnicy pomiędzy myszą a człowiekiem, kolonia z Los Alamos pomaga pozbyć się obaw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *