Beaumont i jego doświadczenie

Ten lekarz wojskowy był jednym z pierwszych Amerykanów, którzy wnieśli ważny wkład do wiedzy lekarskiej i osiągnął sławę dzięki znakomitej okazji dostarczonej przez żołądek Alexisa: kłopotliwa dziura była świetnym oknem dla obserwacji fizjologii ważnego narządu. Samo przyglądanie się nie wystarczało, wymyślił więc doświadczenia. Ważył kawałki żywności, wiązał je na nitce jedwabnej i pozwalał żołądkowi działać na nie. Co godzina wyjmował je, notował stopień strawienia i wkładał z powrotem, pobierał również próbki soku żołądkowego i z takiej właśnie próbki wyosobniono po raz pierwszy kwas solny. Beaumont zauważył również, że żołądek na czczo był obkurczony i pusty, a kiedy właściciel się złościł – przekrwiony. (O wiele później żyła w St. Louis pewna kobieta z podobnym ubytkiem żołądka, lecz w czasie zdenerwowania jej żołądek stawał się blady i nieruchomy. Jeśli jej reakcja jest typowa, to ten fakt może tłumaczyć częstsze występowania wrzodów trawiennych wśród mężczyzn.)

Oczywiście skoro tylko Beaumont uświadomił sobie szczególną wartość swego okienka fizjologicznego, zapragnął wykorzystać je maksymalnie, musiał więc – z nakładem kosztów – przenosić się za nim z miejsca na miejsce. Późniejsi autorzy nazywali często Alexisa „trudnym do współpracy”, a stosunki pomiędzy tymi dwoma mężczyznami z pewnością przechodziły różne koleje. Można sobie wyobrazić Beaumonta usiłującego, niezależnie od atmosfery panującej pomiędzy nimi, badać towarzyszącą temu kwasotę (co należało do jego zwyczajów) – w interesie nauki. W każdym razie w r. 1833 opublikował pracę Experiments and Observations on Gastric Juice and the Physiology of Digestion (Doświadczenia i obserwacje nad sokiem żołądkowym i fizjologią trawienia), nazwaną przez historyka medycyny Douglasa Guthriego „doskonałą pracą badawczą wykonaną w obliczu niezwykłych trudności”. W międzyczasie trudny Alexis żył sobie dalej, aż wreszcie pozostawiono go w spokoju razem z przetoką, dziurawym żołądkiem i słynnymi sokami żołądkowymi. Miejsce jego grobu trzymane było w tajemnicy, aż do r. 1960, kiedy jego wnuczka ujawniła, że jest nim St Thomas de Joliette, 64 km na północny wschód od Montrealu.

Niespodziewane odkrycia naukowe nie są czymś niezwykłymi, a wystrzały z broni palnej niejednokrotnie odsłaniały prawdę, lecz najpożyteczniejszym z nich był przypadek Alexisa St. Martina. Bardzo wiele z tego, co dzisiaj wiemy na ten temat, ma początki w żołądku francuskiego Kanadyjczyka i liczni autorzy zaplątani we współczesną, nie kończącą się debatę na temat wrzodów, byliby zachwyceni możliwością obserwowania powstawania !i gojenia się wrzodu peptycznego lub posiadania równie dokładnego wglądu we wszystkie inne zagadnienia związane z narządami przewodu pokarmowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *